czwartek, 9 lutego 2017

David Garrett - połowa marzenia // David Garrett - Half of Dream

W grudniu 2016 roku (jak ten czas leci) miałam fantastyczną przyjemność bycia na koncercie Davida Garretta w Polsce.
Był to pierwszy koncert tego wspaniałego artysty i jednego z najlepszych skrzypków światowej sławy. Już od dawna zyskał sobie przydomek współczesnego 'drugiego Paganiniego'.


Nie jestem znawcą muzyki, ale jej wielką miłośniczką i muszę się przyznać, że gra Davida jest naprawdę poruszająca, bez względu na to czy prezentuje się na scenie jako muzyk crossoverowy, czy też jako wirtuoz muzyki klasycznej.

Można by powiedzieć, że urodził się ze skrzypkami w ręku (w każdym razie prawie ...).


I potem się już z nimi nie rozstawał.
Do tego często podczas występów klękał i grał.
Rozbrajające ...
Nie wiem, czy robi to nadal ...


Sam David mówi, zna trzy języki - angielski, niemiecki i język muzyki.
Dzięki temu potrafi się porozumieć ze swoimi fanami na całym świecie ...


Jak tu opisać wrażenia z koncertu, gdy każde słowo zdaje się za mało znaczyć i być absolutnie niewystarczające.
Było to fantastyczne wydarzenie i mam nadzieję, że jeszcze w niejednym takim będę uczestniczyć.



Na ostatniej płycie - Explosive - poza nowymi aranżacjami utwórow muzyki klasycznej - mamy również kompozycje samego Garretta. W sumie jest ich trzynaście.
Płyta warta jest mienia - udało mi się nawet kupić wydanie dwupłytowe.


Teraz trochę zdjęć z koncertu łódzkiego (z internetu) i trochę linków i może uda mi się tu zamieścić jakiś jeden czy drugi filmik.


To utwór, który porywa do tańca i nie można się temu oprzeć - tak przynajmniej twierdzą elfowie, a ja się z nimi zgadzam ;)
Jeden z moich ulubionych.

Łódź powitała skrzypka bardzo gorąco i bardzo owacyjnie, nawet niekiedy go zagłuszając,
a David to docenił i stwierdził, że zupełnie inaczej się gra, kiedy artysta spotyka się z takim gorącym odbiorem i aplauzem.



Skrzypek w swoim repertuarze ma też polskich kompozytorów.
Bardzo często gra Wieniawskiego, ale też Chopin nie jest mu obcy.
Zapraszam na nową aranżację Nocturnu ...
Tu zaś link do innego wykonania tegoż utworu -  https://www.youtube.com/watch?v=8hw8QruuSkw
(Dodano: ta polska wstawka nie łączy się z łódzkim koncertem.)


I znowu wracamy do koncertu w łódzkiej Arenie.



A tak Łódź żegnała artystę ... po wielu zresztą bisach ...
Zapomniałam dodać, że nawet było 100 lat na zakończenie.
I żeby było śmieszniej, to David opuścił salę, grając, żeby w ogóle zakończyć koncert.


To teraz mała porcja wyjaśnień.
Dlaczego w tytule jest David Garrett - połowa marzenia.
To bardzo proste.
Moje marzenie się spełni całkowicie, kiedy posłucham Davida grającego Bacha, Brucha czy Mozarta w klasycznym wydaniu, w filharmonii - może w Łodzi lub w Katowicach.
To by była najprawdziwsza uczta.
I niech ta moja druga połowa marzenia spełni się jak najszybciej :)

Tylko popatrzcie i posłuchajcie.


Mam nadzieję, że przynajmniej dla niektórych wpis będzie ciekawy ...

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.
I dziękuję, że zaglądacie, choć tak rzadko tu bywam.

wtorek, 19 stycznia 2016

"Aiglos" - wydanie jubileuszowe // 'Aiglos' - a Jubilee Issue

Co prawda z niejakim opóźnieniem, ale chciałabym napisać o jubileuszowym wydaniu Almanachu Tolkienowskiego "Aiglos".

W 2014 roku ukazał się 20. numer tego pisma poświęconego J.R.R. Tolkienowi i jego twórczości.
I dodać muszę, że jest to jedyne tego typu pismo w Polsce ukazujące się nieprzerwanie i regularnie od 2003 roku - najpierw dwa razy do roku, a od 2011 roku raz w roku.
I koniecznie pragnę dodać, że wszyscy związani z "Aiglosem", zarówno członkowie redakcji, jak również autorzy tekstów i rysunków oraz grafik robią to społecznie, wspaniała grupa zapaleńców.

Więcej na temat samego pisma, a także zawartości jego poszczególnych numerów znajdziecie TUTAJ i TUTAJ.
Naprawdę warto zajrzeć, poczytać i pooglądać. Zapraszam gorąco !!!


To tyle tytułem bardziej oficjalnego wstępu.
A piszę o tym wszystkim dlatego, że sama jako wieloletnia gorąco entuzjastka twórczości J.R.R. Tolkiena mam przyjemność od kilku już lat uczestniczyć w pracach redakcyjnych. Jest to dla mnie ważne i sprawia mi mnóstwo satysfakcji, choć oczywiście bez zgrzytania zębów czasami się nie obywa ;)


Ten rocznicowy numer pisma pomaga zaprezentować moja figurka elfa, dzielnie podtrzymująca zakładkę, by lepiej ją było widać.
Bo do tak ważnego wydania (zresztą nietypowo obszernego - ponad 300 stron) dołączana była metalowa zakładka do książki - projekt i wykonanie tejże też społeczne ...




Redakcja jak corocznie spotkała się na zebraniu zespołu, ale tym razem było bardziej hucznie i dodatkowo zostały przygotowane różne atrakcje - dla każdego coś było niespodzianką ...


Taki oto wspaniały placek rocznicowy (niestety, nazwy nie pomnę; zdjęcie autorstwa Melinir) spożyliśmy, nie licząc oczywiście mnóstwa innych świetnych hobbickich potraw i napitków.
Członkowie redakcji obdarowani zostali przeze mnie haftami z napisem Aiglos (można z tego haftu zrobić sobie np. proporczyk, oprawić jako obrazek lub naszyć na coś ...).
Więcej zdjęć samych haftów już niebawem TUTAJ.



Po więcej informacji odsyłam wszystkich zainteresowanych pod podane wcześniej linki.
I jeszcze tylko na zakończenie pokażę całościowy dorobek "Aiglosa".
W tym wypadku to akurat moje prywatne zbiory.
Prawda, że jest co podziwiać :)


Liczę, że mój krótki wpis o jubileuszowym wydaniu Almanachu Tolkienowskiego "Aiglos" zainteresuje różne osoby i zachęci do sięgnięcia po samo pismo.
A naprawdę warto, bo jest w czym wybierać: artykuły, polemiki, recenzje, opowiadania fanowskie, wiersze, zagadki, krzyżówki oraz grafiki, a także polscy i zagraniczni autorzy i twórcy - dla każdego znajdzie się coś fajnego !!!


I już tradycyjnie pozdrawiam Was serdecznie !!!
Dziękuję za komentarze i liczne odwiedziny.
Do zobaczenia :)

środa, 30 grudnia 2015

Świąteczna Warszawa // Christmas Warsaw


W niedzielę - takie przedłużone święta w tym roku były - zrobiłam sobie mały spacerek po stolicy...
Prz okazji zrobiłam kilka fotek, którymi chcę się z Wami podzielić.
Może jutro jeszcze coś tu dorzucę - z najbliższej okolicy.

A to już Warszawa ♡
Choinka na placu Zamkowym.



I rozświetlone Krakowskie Przedmieście widziane od strony placu Zamkowego.
A tak przy okazji, czy wiecie, że dawniejszymi czasy było Wąskie Krakowskie i Krakowskie Szerokie (więcej kiedy indziej).
Tłumy spacerowiczów; niekiedy przecisnąć się było trudno, ale atmosfera jedyna w swoim rodzaju i niezapomniana ♡



Luźniej było na Pradze , ale też bardzo świetliście.
Choinka i dekoracje niedaleko miejsca, gdzie dawniej "Czterech Śpiących" stało, czyli pomnik Braterstwa Broni na placu Wileńskim (już tu nie wróci).



I już prawie koniec tego niezbyt długiego spaceru.
Oto plac Grzybowski nocą, jedno z moich ulubionych miejsc ♡




A na zakończenie trochę świątecznych dekoracji z mojego domku.
Sporo z nich to moje własne handemade ♡
Więcej zdjęć TUTAJ.




Pozdrawiam Was bardzo serdecznie !!!
Bardzo dziękuję za odwiedziny i cenne komentarze ♡ ♡ ♡


środa, 23 grudnia 2015

Magicznych Świąt // Magical Christmas


Znowu witam Was po długiej przerwie, ale mimo to bardzo ciepło, serdecznie i świątecznie :)

W najbliższym czasie postaram się ponadrabiać trochę zaległości zarówno w moim blogowaniu, jak i w odwiedzaniu Waszych blogów.


Razem z parą moich ulubionych bohaterów 
życzę Wam raz jeszcze najwspanialszych Świąt :-)


niedziela, 9 sierpnia 2015

Cała w koronkach // She's All in Laces

Odkąd pamiętam, uwielbiałam stroje romantyczne, zwiewne, koronkowe, pełne falbanek, riuszek i drobnych subtelnych hafcików. Fascynowały mnie takie stroje pochodzące z dawniejszych epok i z czasów zupełnie współczesnych.
Trochę ubranek w podobnym stylu udało mi się zgromadzić - ale są to bardzo skromniutkie zbiory i nieumywające się do pokazywanych - i przy jakiejś najbliższej okazji pochwalę się nimi.
A pewnie miałabym ich dużo więcej, gdybym miała gdzie się w tych cudeńkach pokazywać.
Już widzę siebie, jak w takich zwiewnych koronkach pędzę do tramwaju, a tam tłok i zgrzytanie zębów ...
O klimacie nie wspominając ...

Nie będę ukrywać, że w moim posiadaniu jest natomiast całkiem okazały zbiór zdjęć takich właśnie strojów, głównie sukien i sukienek, ale nie tylko.
Od razu zaznaczam, że przeważnie nie podam linków, gdyż zazwyczaj są to dość stare zasoby, a część fotek otrzymałam od osób postronnych, wiedzących, że się fascynuję tym tematem. Ale gdyby ktoś rozpoznał pochodzenie stroju, to będę bardzo wdzięczna za wszelkie informacje.


Naprawdę dużo bym dała, żeby taka bluzka (zdjęcie poniżej) znalazła się w mojej szafie. Jest po prostu oszałamiająca.


Czyż te kreacje nie są po prostu cudowne ... Oj, ta cudowna lekkość, choć nie bytu ...


A takiej sukience mogłabym chodzić na jakieś fajniejsze imprezy. No, może bez tego doczepianego płaszcza (w zasadzie nie wiem, jaka jest tej części stroju oficjalna nazwa).


Gdybym miała takie wdzianko, to starałabym się w nim występować jak najczęściej.



Prawda, że wspaniałości. Oczu nie można oderwać.




A do tego kompletu wystarczy włożyć wąziutkie czarne spodnie rurki i już jest absolutnie cudowny strój wieczorowy ...
Więcej podobnych ciekowostek TUTAJ.
Naprawdę mogłabym mieć coś takiego (tu westchnęłam sobie ciężko).



Niektóre kreacje są tylko na wielkie wyjścia. W zasadzie to nawet nie wiem, gdzie bym mogła coś takiego założyć. Ale gdybym miała, to może wtedy trafiłaby się jakaś okazja ...



A tak to tylko swoje lalki od czasu do czasu mogę tak fantastycznie wystroić ...
Właśnie niedawno wymyśliłam bardzo ciekawy strój w podobnym stylu jak niżej.
Jak już będzie gotowy, to się pochwalę.


A tutaj kilka detali (kolaż jest mój, natomiast same zdjęcia nie są mojego autorstwa), żeby można zobaczyć niektóre szczególiki z bliska i oczy ponapawać i pozachwycać się doskonałością ...
Trochę sporo tych zdjęć dzisiaj wyszło, ale wierzcie mi, nie mogłam się opanować ...
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam i że może się nawet stroje spodobają ...
W przyszłości jeszcze pewnie nieraz powrócę do tego tematu.

I na zakończenie jeszcze kilka bardziej znanych postaci odzianych właśnie w takie niesamowite i fantastyczne suknie.
Na zdjęciu poniżej Michelle Pfeiffer w filmie "Wiek niewinności" oraz Alicja Bachleda-Curuś w sukni Macieja Zienia (więcej TUTAJ)


I jeszcze Keira Knightley (chyba jakaś reklama) oraz Nicole Kidman w filmie "Portret damy".



A teraz pożegnam się z Wami aż do września, gdyż wybywam na wakacje.
Dziękuję za zaglądanie i sympatyczne komentarze.
Życzę wszystkim miłego wypoczynku w ciut chłodniejszych klimatach 
i pozdrawiam serdecznie :)