Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spacerkiem po Warszawie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spacerkiem po Warszawie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Warszawa na prawym brzegu // Warsaw on The Right Bank

W ostatnią niedzielę dla uczczenia wiosny postanowiłysmy razem z Córką zrobić sobie wypad na prawą stronę Warszawy, czyli po prostu na Pragę...
Niestety, pogoda nam dopisała tylko połowicznie, czyli nie padało, nie było zbyt zimno i wietrzenie, ale za to zdecydowanie brakowało słońca.
Tak więc musicie mi wybaczyć jakość zdjęć - a będzie ich trochę.
Po pierwsze było robione komórką, a po drugie - są jakie są.

Nasze peregrynacje rozpoczęłyśmy od Parku Praskiego położonego przy ZOO.
Bardzo tam już było pięknie, tym bardziej, że dawno nie widziałam.
Popatrzcie tylko na to stare rozrośnięte drzewo.
Aż trzech porządnych podpórek wymagało, aby mogło stać i cieszyć oczy.
I jakże majestatycznie wyglądało.


A zaraz dalej wspaniała żyrafa.


I takie śliczniusie żółciutkie kwiateczki na trawnikach w dużej ilości.
Będą niebawem całe kobierce.
Ale chwilowo dopiero zaczynają rozkwitać.



Dalej powędrowałyśmy nad Wisłę.
Nie odmówiłyśmy sobie spacerków po betonowych ostrogach wchodzących w rzekę czy po niby półwyspach porośniętych drzewkami i krzewami różnistymi.
Bardzo ciekawe widoki się nam stamtąd otwierały na drugą stronę miasta i na mosty.

Tu Zamek Królewski.


A tu Starówka.


Z rzeki jakoś to inaczej wygląda ...


Było też trochę cudnej wiośnianej zieleninki nie do podrobienia.


I widok na Most Syreny z rzeki.


I jeszcze raz trochę lewobrzeżnej Warszawy.
Tym razem skupiamy się bardziej na centrum stolicy.


I tak sobie wędrując, dotarłyśmy do Mostu Poniatowskiego, a stamtąd spacerkiem, wzdłuż Stadionu Narodowego, udałyśmy się na Saską Kępę, na słynną ulicę Francuską.
Może co poniektórzy pamiętają piosenkę Reny Rolskiej "Na Francuskiej".

Pewien malarz, co miłość malować chciał
Dni i noce błądził wśród barw
Oddał serce swej modelce
Lecz na płótno wciąż wkradał się błąd
Rzucał pędzle i mówił: "Chodź stąd!"

Na Francuskiej, na Francuskiej
Jest niewielka kawiarenka
Malowanka w śmieszne serca
Co znajdują, gubiąc się ...

Całość tutaj - podaję link dla tych co nie znają, a chcieliby poznać - http://www.tekstowo.pl/piosenka,rena_rolska,na_francuskiej.html

A jak Saska Kępa, to wiadomo, że i Agnieszka Osiecka.


I była też taka miła księgarenka.
I dwa bardzo puchate koty rasy Maine Coon.


Czak i Cezar.
Ale nie ustaliłyśmy, który był który.



Na Francuskiej było fantastycznie ...

Potem powędrowałyśmy sobie dalej, czyli do Parku Skaryszewskiego im. Ignacego Paderewskiego.
I tam odnalazłam miejsce, gdzie bym mogła chyba ostatecznie zamieszkać (marzenia są potrzebne), choć tak naprawdę Warszawa średnio nadaje się do codziennego życia.
A w samym parku pięknie, mógłyby być tylko troszkę bardziej zadbany.


A to chyba magnolie (czy są białe magnolie).
W dodatku bardzo duże i bardzo piękne. Dopiero rozkwitające.



A na tle tych przepięknych drzew ulotna postać Tancerki.


Rzeźba autorstwa Stanisława Jackowskiego, ustawiona w ogrodzie różanym.
Róże, niestety, jeszcze nie kwitły.
Nieprawdaż jaka piękna ta postać uchwycona w ulotnym tanecznym ruchu.


Mam nadzieję, że przeżyliście tę ilość zdjęć i nasz dość długi i wspaniały spacer.
Z parku podążyłyśmy ku Teatrowi Powszechnemu, stamtąd zaś Targową ku Dworcowi Wileńskiemu i powoli w stronę domu.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i do następnego razu :)


środa, 30 grudnia 2015

Świąteczna Warszawa // Christmas Warsaw


W niedzielę - takie przedłużone święta w tym roku były - zrobiłam sobie mały spacerek po stolicy...
Prz okazji zrobiłam kilka fotek, którymi chcę się z Wami podzielić.
Może jutro jeszcze coś tu dorzucę - z najbliższej okolicy.

A to już Warszawa ♡
Choinka na placu Zamkowym.



I rozświetlone Krakowskie Przedmieście widziane od strony placu Zamkowego.
A tak przy okazji, czy wiecie, że dawniejszymi czasy było Wąskie Krakowskie i Krakowskie Szerokie (więcej kiedy indziej).
Tłumy spacerowiczów; niekiedy przecisnąć się było trudno, ale atmosfera jedyna w swoim rodzaju i niezapomniana ♡



Luźniej było na Pradze , ale też bardzo świetliście.
Choinka i dekoracje niedaleko miejsca, gdzie dawniej "Czterech Śpiących" stało, czyli pomnik Braterstwa Broni na placu Wileńskim (już tu nie wróci).



I już prawie koniec tego niezbyt długiego spaceru.
Oto plac Grzybowski nocą, jedno z moich ulubionych miejsc ♡




A na zakończenie trochę świątecznych dekoracji z mojego domku.
Sporo z nich to moje własne handemade ♡
Więcej zdjęć TUTAJ.




Pozdrawiam Was bardzo serdecznie !!!
Bardzo dziękuję za odwiedziny i cenne komentarze ♡ ♡ ♡


wtorek, 19 sierpnia 2014

Fort P Warszawa // Fort P Warsaw

Którejś bardzo upalnej niedzieli zawędrowałyśmy (razem z córką) na tereny Fortu Bema.
A wybrałyśmy się tam na spacer w bardzo konkretnym celu - aby obfotografować w plenerze mój nowy filcowy szal.
Jeśli masz ochotę obejrzeć i te zdjęcia, zajrzyj Tutaj :)

Po tej dygresji wracamy już do głównego tematu.
Ciekawostka jest, że od pierwotnej  nazwy fortu wzięła się nazwa jednej z dzielnic Warszawy - Bemowa...
Zresztą nadal pod tą właśnie nazwą te dawne umocnienia są najbardziej znane.
Jednak tak naprawdę już od dawna jest to Fort P Twierdzy Warszawa.
A skąd ta litera P - od nazwy dawnej wsi, Parysów. Są to dzisiejsze okolice ul. Gen. Maczka.
Sam fort powstawał w latach 1886 - 1890.
Dla zainteresowanych zdecydowanie więcej informacji na ten temat Tutaj, Tutaj i Tutaj.
I kilka bardziej oficjalnych fotek...




A teraz na odmianę kilka moich...


Chciałyśmy z córką pozwiedzać wnętrza, ale niestety, do większości nie dociera światło dzienne, a latarki ze sobą nie miałyśmy.
Może następnym razem się uda...


Na trenie samego fortu i wokół niego wiele się dzieje...
Są tam place zabaw, ścieżki zdrowia, odbywają się różne imprezy kulturalne i widowiskowe.
Ale można też po prostu wybrać się na uroczy spacer...

Na terenie fortu nie brakuje też wody, czyli kanału spiętego kilkoma mostkami (w tym jeden zabytkowy), którego brzegi zostały w ostatnich latach bardzo ładnie zagospodarowane.
A ponieważ jest woda, to są i kaczki oczywiście...
I wcale nie jest ich tak mało...






Poniżej mapka terenu, pozwalająca się zorientować, jak też to wszystko wygląda.


My żeśmy przywędrowały na tereny fortu od strony Koła, a wracałyśmy ul. Waldorffa, kierując się w stronę Powązkowskiej...
Na jakie piękne budowle można natknąć się po drodze...
Niestety, większość jest w kiepskim stanie, część z nich stoi pusta i niszczeje, ku mojemu wielkiemu żalowi, bo jak nie żałować takiego piękna...



To właśnie jedna z takich wspaniałości, niszczejąca niestety...
Oj, chciałoby się mieć tak trochę więcej tych niepotrzebnych pieniążków...
Mogłabym tu sobie zamieszkać, bo takie cudne jest to domiszcze...



A to jeden z nielicznych budynków, który został odremontowany.
I jest do wynajęcia, gdyby ktoś miał ochotę....



I tym sposobem dotarłyśmy do wyjścia z terenów otaczających Fort Bema...
Wszystkich, którzy nie byli, zachęcam do odwiedzin.
Miło się tam spaceruje...

niedziela, 12 stycznia 2014

Hale Mirowskie w Warszawie

Te bliźniacze hale zostały wybudowane na warszawskim Mirowie przy p. Mirowskim; stąd zresztą ich potoczna dzisiejsza nazwa, pierwotnie nazywano je Hallami Targowymi.
Tak się prezentowały  w roku 1915 i później...





Obie hale zostały wybudowane w latach 1899- 1901.
Zostały zaprojektowane przez: Bolesława Milkowskiego, odpowiedzialnego za konstrukcję, Ludwika Panczakiewicza, odpowiadającego za elewacje, oraz przez Apoloniusza Nieniewskiego i Władysława Kozłowskiego. Jednakże należy dodać, że ich projekt w sporej mierze opierał się na wcześniejszym, autorstwa Stefana Szyllera.

Powyższe informacje zaczerpnęłam z wikipedii i tam zapraszam po więcej informacji - http://pl.wikipedia.org/wiki/Hale_Mirowskie_(Warszawa)

Cytat z tejże strony:
W latach 70. XX wieku do fasady hali zachodniej dodano duży modernistyczny betonowo-szklany pawilon handlowy. Skandaliczna i pośpieszna budowa obiektu spowodowała usunięcie ogromnej ilości zabytkowych elementów budynku na wysokości całego I piętra. Według historyków sztuki betonowy pawilon jest oszpeceniem i okaleczeniem zabytkowej hali od jej najbardziej reprezentacyjnej zachodniej strony.

Absolutnie zgadzam się z powyższym stwierdzeniem (mimo że nie jestem historykiem sztuki), że jedna z hal została fatalnie oszpecona i to właśnie ta najbardziej widoczna i najczęściej oglądana.
Co za totalna bezmyślność...
I mam ogromny żal do władz stolicy, że przy okazji przeprowadzonej renowacji nie przywrócono hali jej pierwotnego wyglądu.
Jaka niepowetowana strata...

Jeszcze pragnę dodać, że do II wojny światowej były to największe hale targowe w Warszawie.
Już co prawda nie są już największe, ale nadal są najpiękniejsze ♡

Podczas jednego ze spacerów po Warszawie zrobiłam kilka zdjęć odnowionej hali, ale bez części frontowej. Jednak po namyśle stwierdzam, że przy jakiejś okazji nadrobię to i jednak zamieszczę zdjęcie "oszpeconego" budynku...

Bardzo to jednak smutne, że za tzw. komuny tak podchodzono do wielu zabytków, co zresztą do dzisiaj pokutuje, a wielu wielu warszawiaków doprowadza do "szewskiej pasji"... Jak odpowiedzialne władze, z konserwatorem zabytków warszawskich na czele, mogą dawać przyzwolenie takim niedopuszczalnym sytuacji...





Na ostatnim zdjęciu bliźniacza hala, która jeszcze nie została poddana renowacji.
Mam nadzieję, że to się stanie w najbliższym czasie...


Tak więc nastąpi ciąg dalszy wpisu...


Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie 
i dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze :)